Bez kategorii

Afronis opinie, działanie i skuteczność na różne odmiany trądziku.

Kiedy byłam jeszcze nastolatką, mogłam pochwalić się piękną i zdrową cerą, bez jakichkolwiek, choćby najmniejszych wyprysków. Zazdrościły mi tego wszystkie koleżanki, nieustannie smarujące twarze różnymi preparatami. Jednak po dwudziestym roku życia ich problemy z trądzikiem zniknęły, a ja z przerażeniem zaczęłam dostrzegać u siebie pojawiające się pryszcze i to w dużej ilości. Pierwszy szok na szczęście szybko minął i zaczęłam poszukiwania skutecznego sposobu pozwalającego pozbyć się tej przypadłości.

Afronis – płyn przeciwtrądzikowy na bazie etanolu.

Przeglądając informacje w internecie, zauważyłam, że wiele osób poleca płyn przeciwtrądzikowy o nazwie Afronis. Mimo że jego oceny nie były jednoznacznie pozytywne, to jednak zachęcona reklamą producenta postanowiłam kupić jedno opakowanie. Płyn ma działanie antybakteryjnie oraz znieczulające i przeciwświądowe, ale to ostatnie wydało mi się nieco dziwne, biorąc pod uwagę, że jest na bazie alkoholu etylowego, który może podrażniać skórę. W składzie preparatu znajduje się jeszcze mentol, o charakterystycznym miętowym zapachu, tymol, substancja odkażająca i mająca właściwości bakterio i grzybobójcze oraz rezorcyna, regulująca między innymi wydzielanie łoju i odpowiadająca za złuszczanie naskórka. Patrząc na skład, stwierdziłam, że są to dosyć agresywne substancje, ale mój problem z cerą wymagał radykalnych rozwiązań, zaryzykowałam więc i rozpoczęłam kurację.

Pierwsze co rzuciło się w oczy, kiedy oczyszczałam skórę nasączonym Afronisem wacikiem, to duża ilość zbierających się na nim zanieczyszczeń. Jednak im dłużej go używałam, tym bardziej zauważałam wady. Duża zawartość etanolu momentalnie przesuszyła moją twarz, która stała się ziemista i nabrała matowego, szarego koloru. Pojawiło się też przykre pieczenie i nieestetyczne zaczerwienienia, a pryszcze zmniejszyły się tylko nieznacznie. Cóż, niska cena nie zawsze nie idzie w parze z jakością i czasami warto zainwestować więcej w środek, który da rezultaty, jakich po nim oczekujemy.

Nonacne – środek w tabletkach, efekt – sprawdził się w stu procentach.

Moja podrażniona cera po pewnym czasie doszła do siebie, ale problem pryszczy pozostał i musiałam znaleźć inny środek o większej skuteczności. Takim okazał się Nonacne, tabletki oparte na naturalnych substancjach nie tylko zwalczających trądzik, ale i doskonale odżywiających skórę. Ma kompleksowe działanie, nadaje się zarówno do cery suchej, jak i tłustej, lecząc praktycznie każdą odmianę trądziku. Na skuteczność Nonacne wpływa siła zawarta w roślinach, a znajdziemy tam między innymi sarsaparillę, wyciąg z korzeni kolcoroślin rosnących w Ameryce Środkowej i Południowej, od wieków stosowany tam na różne choroby skóry. Zawiera witaminy C, A, B, D oraz liczne minerały, takie jak żelazo, cynk, mangan, miedź, jod i krzem. Jego działanie wspomagają dwa inne wyciągi roślinne, z pestek winogron i liści pokrzywy, powszechnie stosowane w kosmetyce i medycynie. Pestki winogron są pełne kwasu linolowego zmiękczającego skórę i chroniącego zawarty w niej kolagen. Pokrzywa z kolei pomaga zwalczać niebezpieczne wolne rodniki i hamuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie trądziku.

Zażywam te tabletki regularnie od kilku miesięcy, a moja twarz dziękuje mi za to każdego dnia. Widzę, jak pryszcze stopniowo znikają, mogę wręcz powiedzieć, że są już prawie niewidoczne, a cera lśni dawno niewidzianym wewnętrznym zdrowym blaskiem. Czuję się znów jak nastolatka, widząc zazdrosne spojrzenia znajomych. Tabletki kupuję na stronie producenta, w cenie 150 złotych za 60 sztuk. W tym przypadku cena oznacza jakość, a za Nonacne mogłabym dać znacznie więcej, biorąc pod uwagę efekty, jakie daje.