Bez kategorii

Atrederm opinia o skuteczności kuracji przeciwtrądzikowej.

Trądzik to przypadłość, która spędza sen z powiek i wpędza w nerwy wiele kobiet, w tym niestety i mnie. Walczyłam z nim bardzo długo, a lista stosowanych przeze mnie metod i środków jest już długa jak moje ramię. Z ich skutecznością różnie bywało, efekty leczenia były zazwyczaj minimalne, a niekiedy i zerowe, mimo że używałam nawet silne leki przypisane przez dermatologa. Nie chcę Was jednak zniechęcać do ich zażywania, u każdego działają przecież inaczej, w zależności również od rodzaju trądziku. Ja największe problemy miałam z zaskórnikami, do których usunięcia stosowałam między innymi Atrederm i co ciekawe, pojawiły się one u mnie dopiero po 25 roku życia.

Płyn wydawany tylko na receptę.

Atrederm jest płynem wyłącznie do stosowania zewnętrznego na skórę i to wydawanym na receptę. Można go kupić w dwóch odmianach, różniących się stężeniem, 0,025 i 0,5 procent. Mówię tu oczywiście o stężeniu składnika aktywnego, którym w tym przypadku jest tretinoina. Spotyka się ją powszechnie w innych lekach przeciwtrądzikowych i należy do grupy retionoidów, mających zróżnicowane działanie:

  • złuszczające zrogowaciałą warstwę naskórka,
  • zmniejszająca aktywność gruczołów łojowych i wydzielanie sebum,
  • przeciwzapalne, przeciwbakteryjne.

Spora skuteczność, ale z ryzykiem skutków ubocznych.

Działanie jest więc o bardzo szerokim spektrum, a tretinoina w pewnym stopniu powstrzymuje również naturalne procesy starzenia. Skóra po jej stosowaniu sprawia bardzo korzystne wrażenie, wygląda zdrowo i wyraźnie zmniejsza się nie tylko ilość zaskórników czy innych wyprysków, ale i blizny potrądzikowe oraz przebarwienia skóry. Retinoidy stymulują procesy jej regeneracji, dzięki czemu blizny szybko pokrywają się nową, zdrową tkanką.

Używałam Atrederm zgodnie z zalecaniami, nakładając go na twarz wieczorem, około pół godziny po dokładnym umyciu twarzy. Muszę przyznać, że początkowo widziałam pozytywne efekty i miałam wrażenie, że moja twarz natychmiast staje się gładsza. Jednak szybko zaczęłam odczuwać przykre skutki uboczne retinoidów, a z racji, że są one wyjątkowo drażniące, na skórze pojawiły się bolesne zaczerwienienia. Po pewnym czasie nastąpił też bardziej gwałtowny wysyp zaskórników i dlatego Atrederm zamieniłam na równie skuteczne w działaniu, ale całkowicie nieszkodliwe Nonacne.

Nonacne – opinie, które czytałam, chwalą jego działanie na trądzik.

Maści, płyny i kremy są może i dobre na trądzik, jednak ich używanie jest zbyt kłopotliwe. Zdecydowałam się więc na tabletki, a spośród wielu, jakie mi polecano, wybrałam najlepsze, czyli Nonacne. Opinie o nim są momentami wręcz entuzjastyczne i mimo że do takich zachwytów zawsze podchodziłam ostrożnie, to jednak zakup tego suplementu był dobrą decyzją. Nonacne jest dostępne wyłącznie u jego producenta, zamówienia składa się na stronie internetowej i jest to najlepszą gwarancją, że zawsze dostaniemy oryginalny produkt w wyjątkowo atrakcyjnej cenie.

Skuteczny i naturalny skład tabletek.

Odpowiadając na wiele pytań, dlaczego właśnie te tabletki, a nie inne, niezmiennie mówię, że ze względu na ich skład, wyłącznie naturalny, roślinny i niewywołujący absolutnie żadnych skutków ubocznych. Wśród wielu substancji, jakie znajdziemy w Nonacne, na szczególną uwagę zasługują:

  • sarsaparilla, wyciągi z roślin pochodzących z Ameryki Południowej, powszechnie używane w leczeniu nie tylko trądziku, ale i innych schorzeń skóry,
  • pestki winogron, naturalny i silny antyutleniacz, nadający skórze aksamitną miękkość oraz elastyczność,
  • czerwona koniczyna, roślina najskuteczniej zapobiegająca nadmiernemu wydzielaniu sebum,
  • pokrzywa, odpowiedzialna za szybkie gojenie zmian trądzikowych, działająca też przeciwbakteryjnie i oczyszczająco.

Argumenty, które przedstawiłam również Wam, zawsze skutecznie rozwiewają wszystkie wątpliwości, a moja cera jest najlepszym przykładem, że Nonacne naprawdę działa. Już przed końcem pierwszego opakowania, liczącego 60 tabletek, ilość pryszczy i zaskórników zmniejszyła się o co najmniej połowę, a po dalszych kilku miesiącach kuracji pozbyłam się ich już praktycznie w stu procentach. Polecam i jeszcze raz polecam, zwłaszcza że grzechem byłoby nie skorzystać z takich promocji, jakie producent obecnie oferuje. Można znacznie zaoszczędzić i kupując np. 3 opakowania, tyle samo dostajemy w prezencie.