Bez kategorii

Damelium opinia o kolejnym antybiotyku na trądzik, jaki używałam.

Mimo ciągle zmieniającej się aury wiosna już puka do drzwi, a wiele z nas nadal zmaga się z pryszczami i innymi wypryskami, które w zwiększonej ilości pojawiają się po zimie. Zaniedbania higieny, tłuste chroniące przed zimnem kremy czy gruba warstwa makijaży, wszystko to niekorzystnie wpływa na stan cery. Niekiedy zmian trądzikowych nie da się usunąć prostymi sposobami i konieczne jest użycie środków farmakologicznych, najczęściej antybiotyków szybko likwidujących wszelkie stany zapalne skóry. Jednym z taki specyfików, bardzo często przypisywanym przez dermatologów, jest Damelium w kapsułkach, służący do leczenia wielu rodzajów trądziku, ze szczególnym nastawieniem na jego różowatą odmianę.

Damelium – lek o szerokim spektrum działania.

Zdarzało mi się niejednokrotnie stosować różne leki na moje pryszcze, ale czynnikiem aktywnym był w nich najczęściej nadtlenek benzoilu, powszechnie stosowany w leczeniu tej uciążliwej choroby, w stanach jej umiarkowanego i silnego natężenia. Damelium oparto jednak na limecyklinie, antybiotyku z grupy tetracyklin, których działanie polega przede wszystkim na hamowaniu syntezy białek bakteryjnych. Oprócz tego limocyklina pomaga też w zwalczaniu stanów zapalnych i w miarę skutecznie radzi sobie z bolesnymi podrażnieniami skóry.

Działanie i często spotykane efekty uboczne.

Sama nie mam trądziku różowatego, jednak niekiedy wysyp pryszczy jest tak intensywny, że muszę sięgać po najsilniejsze leki, aby się ich pozbyć. Niestety, mam do nich wyjątkowego pecha, ponieważ prawie zawsze powodują u mnie skutki uboczne. Damelium jest zalecany przez specjalistów i rzeczywiście radzi sobie z wypryskami, ale koszt tego, jak dla mnie jest zbyt wysoki. Praktycznie natychmiast po wzięciu kilku tabletek, zaczęłam odczuwać przykre nudności, przechodzące momentami w wymioty, którym towarzyszył też silny ból głowy. Na skórze pojawiły się zaczerwienienia, momentami bardzo swędzące, dlatego Damelium stał się kolejnym antybiotykiem, który musiałam odstawić, mimo że problem trądziku pozostał.

Nonacne – szybko poradził sobie ze wszystkimi pryszczami.

Zmiany trądzikowe są wystarczająco uciążliwe i nie chciałam jeszcze bardziej podrażniać mojej skóry, zdecydowałam się więc na suplement diety wybierając Nonacne. Opinia, jaką się cieszy, potwierdziła słuszność mojego wyboru, dlatego natychmiast zamówiłam go poprzez stronę internetową producenta. Jest to moim zdaniem, doskonały sposób dystrybucji, dający gwarancję, że zawsze otrzymamy oryginalny produkt, w najlepszej cenie, jakiej nie zaoferuje żaden pośrednik. Za 60 tabletek zapłaciłam coś koło 160 złotych, ale lepiej jest od razu kupić większą ilość, a zamawiając 2 lub nawet 3 opakowania, tyle samo otrzymacie gratis. Dla mnie taka promocja to rewelacja, zwłaszcza że wystarczy tabletek na całą kuracje.

Nonacne zachwycił mnie jednak nie swoją ceną, ale skutecznością, gwarantowaną przez skład, naturalny, złożony z roślinnych składników i co najważniejsze bez żadnych, nawet najmniejszych skutków ubocznych. Ja podczas całego leczenia nie narzekałam na nic, a takie efekty dają:

  • pokrzywa, którą znacie np. z wielu stosowanych na co dzień kosmetyków, a jej działanie antybakteryjne i przeciwzapalne pomaga w gojeniu się wszystkich zmian na skórze,
  • sarsaparilla, ekstrakt z roślin pochodzących z Ameryki Łacińskiej, gdzie służy od lat do leczenia wielu odmian trądziku,
  • czerwoną koniczynę, roślinę wręcz stworzoną dla naszej cery, powstrzymującą nadmierne wydzielane sebum, przyczynę najgorszych ropnych pryszczy,
  • pestki winogron, antyutleniacz, najlepiej wygładzający skórę i nadający jej świeżego, zdrowego wyglądu.

Nonacne zawiera więc wszystko, co potrzeba, aby w rekordowo krótkim czasie zlikwidować nawet największe wypryski. Bierze się go w dawce dwóch tabletek dziennie, a ja pierwsze rezultaty leczenia zauważyłam już po zaledwie dwóch tygodniach, kiedy zniknęła co najmniej połowa pryszczy. Skóra stała się wyraźnie gładsza, bardziej miękka i miła w dotyku, prawie wolna od nieestetycznych przebarwień, na które narzekałam od dłuższego czasu. Kolejne kilka miesięcy spowodowały, że mój trądzik to już tylko przykre wspomnienie i dlatego polecam go wszystkim koleżankom. Warto zainwestować w swoje zdrowie i wygląd, tak, aby na wiosnę móc cieszyć się stuprocentowo zdrową i wolną od trądziku cerą, której wreszcie nie trzeba będzie przykrywać grubą warstwą makijażu.