Blog

Glamid – opinie, efekty, działanie. Czy ten żel na trądzik działa? Moja recenzja produktu

Dobry wieczór moim wspaniałym czytelnikom. Trądzik niestety ponownie nie daje mi spokoju. Mimo, że pielęgnacja mojej cery jest na naprawdę wysokim poziomie, to moja cera nie wygląda najlepiej. Przede wszystkim twarz strasznie się przetłuszcza. To sprawia, że pojawiają się na niej zmiany trądzikowe. Oprócz ropnych krostek moją zmorą są także podskórne grudki, których nawet nie da się wycisnąć. Jak więc sobie z tym poradzić? Kiedy w ostatni weekend wróciłem do domu moja mama dała mi do plecaka maść Glamid. Powiedziała, że ten lek poleciła jej koleżanka, która także borykała się z trądzikiem. Stwierdziłem, że wypróbować nie zaszkodzi. Czy żel jednak sprawdził się u mnie? Jak moja cera zareagowała na ten produkt oraz czy mój trądzik się zmniejszył? Zapraszam do lektury postu skąd dowiecie się więcej.

Glamid – o maści

żel przeciwtrądzikowy GlamidGladmi to żel, który ma przeciwdziałać trądzikowi. Preparat składa się z trzech substancji aktywnych, które przez wielu lekarzy są docenianie jako te pomagające zwalczyć problem. W składzie substancji znajdziemy m.in. nikotynamid. To nic innego jak aktywna forma witaminy B3. Oprócz tego pozostałymi składnikami są kwas glikolowy oraz salicylowy. Żel prowadzi do delikatnego złuszczania się naskórka. Dzięki temu zatkane pory otwierają się, a Glamid może je dogłębnie oczyścić i zapobiec ich ponownemu zanieczyszczeniu. Producent oczywiście zaleca stosować żel na oczyszczoną skórę twarzy. Najlepiej, aby robić to dwa razy dziennie rano i wieczorem. Jeśli chodzi o cenę żelu, to ta waha się w granicach 40 zł. Przejdźmy zatem do testu, z którego dowiecie się mojej opinii o produkcie. Czy efekty jakie dał Glamid były dla mnie wystarczające?

Po miesiącu kuracji żelem Glamid

Glamid stosuję już od miesiąca. Regularnie smaruję produktem zmienione chorobowo miejsca. Niestety produkt nie zadziałał tak, jakbym tego oczekiwał. Przede wszystkim żel nie ograniczył wydzielania sebum na mojej twarzy. Cera świeci się więc tak jak wcześniej. Oprócz tego te zmiany trądzikowe, które miałem nadal się nie zagoiły. Nie mówiąc już o tym, że lek nie zapobiega powstawaniu nowych krost. Czy maść będę testował dalej? Chyba jednak sobie to daruję. Liczyłem chociażby na mały efekt ze stosowania produktu tymczasem nie zauważyłem żadnego.
Skoro maść polecona mi przez moją mamę nie działa, to postanowiłem poszukać czegoś na własną rękę. Tak trafiłem na suplement diety Royal Skin 500.

Royal Skin 500 – o tabletkach

Royal Skin 500Royal Skin 500 jest suplementem diety, który wspomaga walkę z trądzikiem. Postać tabletek jest niezwykle wygodna i przede wszystkim może sprawić, że środek dotrze do źródła problemów. Royal Skin 500 ma ograniczać nadmiar sebum. Oprócz tego powinien rozprawić się z każdą odmianą trądziku, a także bliznami i zaskórnikami. Suplement to nowość na rynku. W jego składzie znajdziecie same naturalne składniki: kwas hialuronowy, biotynę, kolagen, witaminę C oraz cynk. Jeśli chodzi o produkt to możecie zamówić go na oficjalnej stronie producenta. Jedno opakowanie preparatu zawiera 60 kapsułek i starcza na miesiąc kuracji. Oznacza to, że dziennie należy brać 2 kapsułki suplementu. Ile kosztuje miesięczna kuracja Royal Skin 500? Kwota, którą należy wydać na ten specyfik to koszt 139 zł. Przejdźmy więc do testowania preparatu. Trzymajcie kciuki, aby tym razem się udało bo Glamid był totalnym niewypałem.

Po miesiącu stosowania Royal Skin 500

Minął miesiąc odkąd testuję suplement diety Royal Skin 500. Moją recenzję produktu muszę zacząć od tego, że….kapsułki sprawdziły się rewelacyjnie! To tylko miesiąc stosowania, a na mojej cerze są już znakomite efekty. Cera nie przetłuszcza się, prawie wszystkie zmiany zniknęły no i przede wszystkim nie wyskakują mi już nowe pryszcze. To naprawdę istna rewelacja. Jeśli więc Wy także borykacie się z trądzikiem, to koniecznie zainwestujcie w suplement diety Royal Skin 500. To nowość na rynku, która potrafi zdziałać cuda. Jeżeli do tej pory próbowałeś już wszystkiego, a i tak kończyło się tym samym, czyli niewypałem, to pora zajrzeć na stronę producenta i zamówić ten rewolucyjny produkt. Oczywiście po kuracji dajcie znać jak tabletki sprawdziły się u Was. Trzymajcie się!

Royal Skin 500

6 Comments

  1. Silna rzecz, działa wręcz uderzeniowo i kiedy stosowałem to podrażnienia miałem prawie natychmiast. Warto przed użyciem posmarować się jakimś balsamem, najlepiej nawilżającym, to jest trochę lepiej. Pryszcze usuwa w minimalnym stopniu, bynajmniej u mnie, więc nie wiem czy będę go dalej używał.

  2. Podrażnia i to bardzo, dodatkowo mega wysusza skórę a po posmarowaniu tworzy taką dziwną warstwę. Twarz się świeci jak posmarowana tłuszczem, a krosty jak były tak są. Nie używam już i zamieniłem na tabletki, wolę coś co działa od środka, tak jest bezpieczniej. Glamid ma zbyt agresywny skład, dlatego kupiłem suplement, Nonacne, a ten z kolei to same łagodne wyciągi ziołowe, to co lubię, bez chemii.

  3. Agresywny, ciekawie powiedziane. Też go miałem, lekarz mi polecił, ale podobnie jak u was na krosty nie podziałał. Wyprysków zrobiło się nawet więcej niż normalnie, tak jakby wywoływał powstawanie nowych. Ciekawe, nie. Chyba sprawdzę te tabletki, ciekawie wyglądają, cena co prawda nieco wysoka, ale opinie mają całkiem niezłe. Zobaczę czy coś dały i napiszę.

  4. Igorek, kupuj bez zastanawiania się. Miałam problem z trądzikiem i to makabryczny, więc wiem czym to zlikwidować. Lekarze przypisywali mi maści, żele, antybiotyki i niewiele pomogły. Nie wiem, może to zależy od rodzaju pryszczy, ale dopiero znalazł się jeden specjalista, wysłał mnie na badania i okazało się, że mam braki składników odżywczych. Kazał brać suplementy, a ja znalazłam Nonacne. Magia, biorę już kilka miesięcy i widzę że niedługo całkiem pozbędę się trądziku. Jest nieszkodliwy dla zdrowia, same rośliny, część z nich znałam wcześniej, a o innych możecie przeczytać w necie.

  5. To ja też kupuję. O suplementach to za dużo nie wiem, ale żel znam i mimo że trochę pomógł, zamieniam na tabletki. Skład spoko, na nic co ma nie jestem uczulony, więc zaryzykuję. Ale widze że nie ma co się bać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.