Bez kategorii

Produkty spożywcze wywołujące trądzik, czego należy unikać.

Każda z nas zna popularne powiedzenie, że jesteśmy tym, co jemy. Jest w tym wiele prawdy, a właściwie dobrana, zbilansowana dieta ma istotny wpływ na prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że wiele produktów czy potraw, jakie spożywamy każdego dnia, może stać się przyczyną powstania trądziku. Warto więc dokładnie skonsultować nasz codzienny jadłospis z dietetykiem lub lekarzem, aby wiedzieć co może wpłynąć na pojawienie się pryszczy na twarzy.

Mleko – wskazane, ale z umiarem.

Mleko i produkty mleczne to stały element naszej diety, a sery czy jogurty jemy praktycznie codziennie. Jednak przeprowadzone ostatnio badania wykazały, że zbyt duże ich ilości mogą być bezpośrednią przyczyną pojawienia się zmian trądzikowych. Jest to co prawda nieco kontrowersyjna teoria, ale zaobserwowano, że osoby pijące codziennie duże ilości mleka, kilka razy częściej chorują na różne odmiany trądziku, niż osoby pijące je od czasu do czasu, więc chyba coś tu jest na rzeczy.

Fast foody i niezdrowe przekąski – zdecydowanie unikać.

Lubimy wieczorem zasiąść przed telewizorem z miską wypełnioną ulubionymi chipsami, paluszkami lub słonymi orzeszkami i chrupiąc ze smakiem obejrzeć jakiś dobry film. Jednak takie produkty to prawdziwa zbrodnia popełniana na naszej skórze, która natychmiast reaguje znacznym osłabieniem i niezdrowym wyglądem. Cera jest szara, traci swój naturalny koloryt, a niekiedy pojawiają się na niej nieestetycznie wyglądające obrzęki. Wpływ na to ma bardzo wysoki indeks glikemiczny tych przekąsek oraz olbrzymia zawartość szkodliwej soli. Podobnie będzie działała duża ilość spożywanych słodyczy, z tym że tutaj czynnikiem mogącym wywołać trądzik jest gluten, dlatego czekoladę mleczną najlepiej jest zamienić na gorzką.

Białe pieczywo i soja – możliwe zaburzenia gospodarki hormonalnej.

Na temat szkodliwości białego pieczywa napisano już całe tomy, ale niewiele z nich wspomina, że zawarte w nim duże ilości węglowodanów mogą rozregulować nasz układ hormonalny, a to już niemal pewne pryszcze i wypryski na twarzy lub dekolcie. Należy również uważać z soją, która może zadziałać podobnie, a niekiedy prowadzić do zaostrzenia istniejących objawów trądziku.

Nonacne – zdrowa suplementacja, efekty – organizm ma wszystko do walki z trądzikiem.

Unikanie niezdrowych produktów spożywczych jest ważne, ale dietę warto wspomóc wysokiej jakości suplementami, takimi jak używane przeze mnie Nonacne. Opinie na jego temat, dają wgląd co do skutecznych efektów jego działania, a ja wypróbowując go na swojej wymęczonej pryszczami skórze, mogę w pełni je potwierdzić. Mimo że zawsze starałam się właściwie odżywiać, to jednak cały czas brakowało mi, a to witamin, a to minerałów i ciągle miałam jakieś problemy z cerą. Dopiero Nonacne pozwoliło mi dostarczyć organizmowi wszystko, czego potrzebował do poradzenia sobie z wypryskami i pryszczami. Jego skład został perfekcyjnie dobrany właśnie w tym jednym celu, a można w nim znaleźć:

  • wyciągi z pokrzywy oraz pestek winogron, roślin o potwierdzonych i sprawdzonych właściwościach leczniczych, pełnych witamin oraz minerałów niezbędnych dla zdrowia skóry, antyoksydantów i przeciwutleniaczy,
  • czerwoną koniczynę, która skutecznie zwalcza jedną z najczęstszych przyczyn powstawania trądziku, czyli nadmierne wydzielanie sebum, będące wynikiem nadczynności gruczołów łojowych,
  • sarsaparilla, wyciągi z korzeni tzw. kolcoroślin, które występują w Ameryce Środkowej i południowej, także pełne witaminy A, B, C i D, mająca właściwości przeciwzapalne i przyspieszająca proces regeneracji komórek skóry.

Jak widać Nonacne, to samo zdrowie i to w idealnie dobranej dawce, które można kupić bezpośrednio od producenta. Jedno opakowanie zawiera aż 60 tabletek, co przy braniu dwóch dziennie, starczy na cały miesiąc leczenia, a kosztowało mnie to około 160 złotych. Ja satysfakcjonujące efekty działania zauważyłam już przed końcem pierwszego opakowania, a ilość pryszczy zmniejszyła się co najmniej o połowę. Dalsze miesiące kuracji Nonacne zlikwidowały je niemal całkowicie, a takiej cery nie miałam nawet jako nastolatka, tak gładkiej i promiennej, że aż szkoda mi rano nakładać makijaż.