Bez kategorii

Salfazin opinie i efekty, jakie daje jego stosowanie.

Trądzik to zmora każdej dbającej o wygląd kobiety. Jak tu pójść na randkę czy nawet do pracy, kiedy twarz zdobią nieestetyczne i co tu nie mówić wstrętne wągry oraz pryszcze. Pół biedy, jeśli można je jakoś zamaskować makijażem, ale najczęściej nie mamy tyle szczęścia i konieczne staje się znalezienie skutecznej metody poradzenia sobie z tym uciążliwym problemem.

Salfazin – suplement diety zwalczający trądzik.

Na rynku jest dostępne wiele żeli, maści czy toników zwalczających różne odmiany trądziku, ale ich używanie jest tak kłopotliwe, że lepiej wybrać jeden z suplementów diety w tabletkach. Ja zdecydowałam się na Salfazin, polecony mi przez lekarza, z którym skonsultowałam się przed rozpoczęciem kuracji. Cieszy się nawet dobrymi opiniami osób, które go stosowały, ale mnie przekonał przede wszystkim jego skład, oparty na cynku. Pierwiastek ten skutecznie reguluje nadmierne wydzielanie łoju, co jest jedną z głównych przyczyn powstawania pryszczy. Oprócz tego znajdziemy w nim jeszcze wyciąg z dzikiej róży, bogaty w:

  • witaminę C, wspomagającą produkcję naturalnego kolagenu w skórze, zwalczającą też bakterie,
  • witaminę E, ochraniającą komórki skóry przed tzw. stresem oksydacyjnym,
  • witaminy B6 oraz A, doskonale wpływające na odżywienie i stan naszej cery, likwidujące też stany zapalne.

Wydaje się, że Salfazin zawiera wszystko, co jest potrzebne organizmowi do poradzenia sobie z trądzikiem, zachęcająca jest również jego cena 20 złotych za opakowanie. Niestety w jego przypadku potwierdziła się stara zasada mówiąca, że za jakość trzeba zapłacić więcej, a efekty, jakie uzyskałam, dalekie były od moich oczekiwań.
Brałam zalecaną jedną tabletkę dziennie, a z racji, że mój trądzik jest o podłożu hormonalnym, to liczyłam na jego wysoką skuteczność. Niestety jedyne pozytywne efekty, jakie zaobserwowałam, to poprawa kolorytu skóry, ale większość wyprysków niestety pozostała. Cera nadal jest przetłuszczona, więc działanie ograniczające nadmierny łojotok również mogę włożyć między bajki. Mimo że brałam zalecaną dawkę, pojawiły się u mnie też nieprzyjemne efekty uboczne, związane chyba z przedawkowaniem cynku, w postaci przykrych dolegliwości gastrycznych, które na szczęście zniknęły po odstawieniu preparatu.

Nonacne – opinia, jaką się cieszy, jest w stu procentach prawdziwa.

Znów udałam się do lekarza z postanowieniem, że nie wyjdę, dopóki, nie znajdzie czegoś lepszego i tym razem polecił mi Nonacne. Opinie, jakie znalazłam na temat tego kolejnego suplementu diety, wprawiły mnie w bezgraniczne zdumienie. Mogę powiedzieć, że były w stu procentach pozytywne, a kiedy zobaczyłam w internecie zdjęcia kobiet, które go używały, już wiedziałam, że muszę go kupić. Zrobiłam to, korzystając ze strony producenta, a opakowanie liczące 60 tabletek kosztowało mnie 150 złotych. Jednak w tym przypadku za efekt, jaki dały, byłabym gotowa zapłacić nawet dwa razy więcej. Nonacne zawiera wyciąg ziołowy, sarsaparillę, o potwierdzonym działaniu antybakteryjnym i przeciwzapalnym. Znajdziemy w nim też witaminy pochodzące z wyciągów z pestek winogron i pokrzywy, której zdrowotnych właściwości nie trzeba nikomu przedstawiać. Już po zużyciu pierwszego opakowania zauważyłam zmiany na twarzy, a cera przestała wreszcie być przetłuszczona, nie jest też wysuszona, ale odpowiednio nawilżona. Jeśli chodzi o pryszcze, to Nonacne zlikwidował je niemal całkowicie i co najważniejsze, odkąd go biorę, nie pojawiają się nowe zmiany. Mogę go polecić wszystkim kobietom, działa na każdą odmianę trądziku, poradził sobie również z zaskórnikami oraz bliznami potrądzikowymi. Patrząc w lustro i widząc moją zdrową i wręcz promienną cerę, wiem, że na pewno zamówię następne opakowanie.