Bez kategorii

Skuteczna pielęgnacja cery trądzikowej na wiosnę.

Dzisiaj trochę inny wpis, który jest co prawda związany z trądzikiem, ale przede wszystkim pokazujący, w jaki sposób przywrócić skórze zdrowy wygląd po długiej zimie. Jest to dla niej najcięższy okres i kiedy kończą się chłody, nasza cera często jest szara, zmęczona i wręcz obsypana różnego rodzaju wypryskami. Długotrwałe i uciążliwe mrozy powodują też jej odwodnienie, dlatego też należy natychmiast zastosować odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne.

Peeling – skuteczne złuszczanie zrogowaciałego naskórka.

Pierwsze, o czym powinnyście pomyśleć, to peeling, zabieg złuszczania naskórka, szybko przywracający cerze zdrowy wygląd, która stanie się też gładsza i odzyska swój naturalny koloryt. Oczywiście trzeba starannie dobrać kosmetyki do peelingu konkretnie do rodzaju cery i w ten sposób uda się uniknąć jej podrażnienia oraz nieestetycznych, trudnych do usunięcia zaczerwienień. Kiedy macie skórę suchą oraz wrażliwą, to najlepszy będzie peeling enzymatyczny, łagodny w działaniu, zawierający niewielkie, ale miękkie drobiny, delikatne dla naskórka. Cera normalna i skłonna do łojotoku wymaga z kolei intensywniej działających kosmetyków, wśród których doskonale sprawdzają się te, zawierające np. drobno zmielone łupiny orzecha. Po zabiegu złuszczania trzeba jeszcze tylko nałożyć tonik, łagodzący ewentualne podrażnienia.

Odżywianie skóry – koniecznie silne, naturalnymi środkami.

Sam peeling nie przywróci naszej skóry do pełni życia po długich zimowych miesiącach, konieczne będzie również jej intensywne odżywienie. Do tego z pewnością przydadzą się wasze ulubione maseczki i serum, pełne dużych, skoncentrowanych dawek witamin i substancji mineralnych. Warto, i to nie tylko zgodnie z obowiązującymi trendami ekologii, zadbać o ich naturalne, najlepiej roślinne pochodzenie. Dobrane do cery nakłada się wieczorem, po peelingu i dokładnym umyciu twarzy, a efekty zobaczycie już po kilku tygodniach. Jednak musicie pamiętać, że organizm po zimie jest znacznie osłabiony i wymaga również specjalnego odżywienia od zewnątrz. Przywróci mu to nie tylko utracone siły witalne, ale również zapewni wszystko, czego potrzebuje w poradzeniu sobie ze zwiększonym wyrzutem trądziku.

Nonacne – idealny o każdej porze roku, efekty – wewnętrzna siła do walki z pryszczami.

W tej roli najlepiej sprawdzają się suplementy diety, a ja od pewnego czasu regularnie używam Nonacne. Opinie na jego temat są tak pozytywne, że nawet nie szukałam innych preparatów, ten daje mojej skórze wszystko i to bez najmniejszych nawet skutków ubocznych. Tabletki bierze się w dawce dwóch dziennie, a ich dystrybucją zajmuje się producent. Ma to swoje niepodważalne zalety, przede wszystkim pewność, że zawsze kupujemy oryginalny produkt w najlepszej na rynku cenie. Nonacne zamawia się na stronie firmowej, cena za jedno opakowanie to 160 złotych, jednak lepiej jest od razu zamówić większa ilość, kupując dwa czy trzy, tyle samo opakowań dostajemy gratis. W jednym mieści się 60 tabletek, mamy więc zagwarantowany miesiąc skutecznej kuracji.

Cokolwiek miałam okazję brać na trądzik, zawsze zwracałam szczególną uwagę na skład, który najlepiej, aby był całkowicie naturalny. Nonacne w pełni spełnia te moje może nieco wygórowane wymagania, a znajdują się w nim jedynie wyciągi z:

  • roślin kolcowatych z Ameryki Łacińskiej, nazywanych sarsaparillą, które nie tylko w tym regionie świata są używane do leczenia trądziku i innych chorób skóry,
  • pokrzywy, tego zioła nie muszę przedstawiać, wspomnę tylko o jego działaniu antybakteryjnym, przyspieszającym gojenie się ropnych pryszczy,
  • pestki winogron, najlepsze do uzyskania wymarzonej gładkiej cery, o aksamitnej wręcz miękkości,
  • czerwoną koniczynę, niezbędną do powstrzymania nadmiernego łojotoku, jednej z przyczyn powstania zmian trądzikowych na twarzy, plecach czy dekolcie.

Jak widzicie, Nonacne to sama natura, pozbawiona szkodliwej chemii, na którą nasza skóra mogłaby w niewłaściwy sposób zareagować. Pierwsze efekty jego działania zobaczycie bardzo szybko, u mnie już po około 2-3 tygodniach ilość pryszczy zmniejszyła się o co najmniej połowę. Teraz cerę mam już niemal całkowicie oczyszczoną, pełną blasku i wiem, że na wiosnę nie będę musiała jej ukrywać pod makijażem, tylko spokojnie wystawię twarz na pierwsze, ciepłe promienie słońca.