Bez kategorii

Trioxil opinie, cena i efekty

Trądzik to wyjątkowo uciążliwe schorzenie skóry, którego w żadnym wypadku nie wolno lekceważyć. Jedną z przyczyn jego powstawania jest nadmierne wydzielanie łoju, substancji chroniącej naszą skórę przed grzybami, bakteriami i stanami zapalnymi. Prawidłowe funkcjonowanie gruczołów łojowych często ulega zakłóceniu w okresie dojrzewania, czego skutkiem są właśnie pojawiające się na twarzy wągry, wypryski i pryszcze. Jednak u mnie te problemy wystąpiły znacznie później, kiedy już przekroczyłam dwudziestkę, a leczenie trądziku w tym wieku jest o wiele trudniejsze.

Trioxil – żel zwalczający pryszcze.

Przez lata wypróbowałam wiele środków, które miały poradzić sobie z krostami na mojej twarzy. Niestety, mimo że wydałam na nie wręcz majątek, to ich skuteczność najczęściej nie szła w parze z ceną. Przeszukiwałam godzinami internet, kupowałam fachową prasę i literaturę na ten temat, a u dermatologa byłam stałą pacjentką. Czasem miałam wrażenie, że trądzik to nieodłączna część mnie, ale natrafiłam na Trioxil, żel mający poradzić sobie z tą coraz bardziej irytującą przypadłością.

Czym prędzej go kupiłam i choć kosztowało mnie to ponad 150 złotych, miałam nadzieję, że tym razem pozbędę się wątpliwej ozdoby mojej cery. Zanim jednak rozpoczęłam kurację, zapoznałam się z ulotką dołączoną przez producenta. W składzie żelu znajdziemy substancję bisazulene, w naturze występującą w rumianku, a tu zmodyfikowaną tak, aby odżywiać skórę na całej jej grubości. Trioxil zawiera też wyciąg z arniki o działaniu antyseptycznym i przeciwbakteryjnym oraz ekstrakty z korzenia żeń-szeń łagodzące podrażnienia. Regenerację i odbudowę naskórka mają wspomagać dwa oleje, jęczmienny i pszenny. Wszystko to wyglądało zachęcająco, zaczęłam więc stosować go raz dziennie, nakładając na umytą twarz. Używałam go regularnie, aż do wyczerpania opakowania, choć już po kilku dniach zauważyłam, że nie daje to prawie żadnych efektów. Owszem, mniejsze wypryski zniknęły, skóra też wyglądała jakby zdrowiej, ale co z tego, jeśli duże i wyjątkowo szpecące pryszcze pozostały.

Nonacne – zaskakująca skuteczność, efekt – koniec mojego stresu i frustracji.

Zniechęcenie to łagodne określenie mojego stanu, kiedy kolejny preparat okazał się nieskuteczny. Już prawie całkiem zrezygnowana postanowiłam wykrzesać z siebie jeszcze trochę energii i znaleźć coś, co naprawdę usunie to, co mam na twarzy i to jak najszybciej. Pozytywne opinie internautów nakierowały mnie na Nonacne, małe tabletki o wielkiej mocy, skutecznie radzące sobie z każdą odmianą trądziku. Postanowiłam skończyć z uciążliwymi żelami, maściami i zaufać kapsułkom, których skład nie tylko wygląda imponująco, ale jak sprawdziłam, jest naprawdę przemyślany i perfekcyjnie dobrany. Szczególnie korzystnie na stan skóry wpływa ziołowa substancja o ciekawej i egzotycznej nazwie sarsaparilla, działająca antybakteryjnie, przeciwzapalnie i przeciwgrzybicznie. Znajdziemy tu też wyciągi z innych roślin, w tym z czerwonej koniczyny oraz pokrzywy i pestek winogron. Ich wpływ na leczenie trądziku polega na oczyszczaniu skóry, stabilizacji gospodarki hormonalnej oraz zapobieganiu wspomnianemu nadmiernemu łojotokowi. Oczyszczają też pory skóry, umożliwiając jej lepsze natlenienie, a zdrowy wygląd zagwarantują witaminy B, C, A, E oraz miedź, cynk i likopen. Stosuję Nonacne od kilku tygodni i z każdą kolejną tabletką widzę, jak moja cera staje się wolna od wyprysków i pryszczy. To idealnie skomponowane połączenie naturalnej siły roślin z witaminami jest tym, czego szukałam, a cena jest taka sama jak Trioxilu, czyli 150 złotych za opakowanie 60 tabletek. Kupiłam je na stronie producenta, a wręcz zachwycona jego skutecznością już zamówiłam następne.